wtorek, 5 lutego 2019

Zemsta

Alina! Alina! Boże, kto ci to zrobił? Dlaczego?!

Krzyczał Julian lekko unosząc bezwładną już głowę swojej narzeczonej. Jej rodzice również klęczeli obok zrozpaczeni i mieli jeszcze nadzieję, że Alina w cudowny sposób się ocknie. Ale na to było już za późno. Stojąc za nimi, pękało mi serce patrząc na tę sytuację, ale nie próbowałem nikogo pocieszać, gdyż wiedziałem, że to w tym momencie nic nie da. Zastanawiałem się tylko co mogło się stać... czy potknęła się i niefortunnie uderzyła potylicą w ten kamień? A może ktoś ją popchnął? Musieliśmy dociec, jak do tego doszło.

Co się stało? Czemu tu wszyscy jesteście?...

Zabrzmiał głos zdyszanego młodego mężczyzny nadchodzący z oddali. Żyto odchylało się na boki a biegł przez nie Adam, młody, nieszczęśliwie lecz z wzajemnością zakochany w Alinie mężczyzna. Gdy zziajany dobiegł do malinowych krzewów i zobaczył swoją ukochaną martwą i leżącą na ziemi popadł w histerię. Rodzice Aliny ani jej niedoszły mąż nie wiedzieli o tym tajemnym romansie, a wszystkie plotki traktowali jako głupie gadanie wiejskiej ludności, która tylko szukała sensacji.

Ukochana! Czemu do wtedy nie przyszedłem sprawdzić, co się działo?! Wybacz mi, wybacz!

Mów natychmiast, co wiesz! - ryknął sołtys szarpiąc zapłakanego Adama za koszulę. 

To ona! To ona jej to zrobiła!

Kto? Mówże! Opowiadaj, co się stało! - krzyknęliśmy wszyscy zgodnie.

Siedziałem sobie od rana na tamtym pagórku, w cieniu tych dwóch lip, które tam rosną. Tak jak zawsze to robię każdej soboty...

(https://st2.depositphotos.com/1007283/6445/i/950/depositphotos_64457145-stock-photo-two-big-linden-trees.jpg)
...wtedy najlepiej pisze mi się moje wiersze. Tylko tam mogę się w pełni skupić na mojej twórczości. - kontynuował roztrzęsionym głosem - w pewnym momencie usłyszałem kłótnię. Były to dwa damskie głosy. Jeden z nich rozpoznałbym nawet z tak dużej odległości, jaka jest od lipowego pagórka do malinowego chruśniaka. To była Alina. Druga z kobiet strasznie na nią krzyczała, zdawała się mieć do niej pretensje o to, że ma wszystko, czego zapragnie jej kosztem... po chwili kłótnia ucichła, a ja, przysłaniając czoło dłonią próbowałem zobaczyć coś z oddali. 
(https://cdn.pixabay.com/photo/2017/07/05/13/53/barley-2474702_960_720.jpg)
Jedyną rzeczą, którą udało mi się zauważyć, była sylwetka brązowowłosej kobiety oddalająca się w pośpiechu przecinając zboże... To była Celina!

Łżesz! To niemożliwe! Jej rodzona siostra by jej nie zabiła!

Krzyknął sołtys czerwony ze wściekłości, lecz Adam kontynuował:

Powinienem był zareagować! Powinienem był pójść tam na samym początku, gdy usłyszałem kłótnię... 

...ale ja byłem pewien, że po prostu siostry się pokłóciły i wściekła Celina wróciła do domu. Nawet przez myśl mi nie przeszło, że coś takiego mogło się stać! To było rano, kilka godzin temu... - rzekł Adam, po czym odwrócił się na pięcie w kierunku wsi i zaczął pędzić co sił w nogach, krzycząc:

Celina, zapłacisz za to!!!

   
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz